Starsze zapiski // zapiski
26 stycznia 2010 23:32

Wybaczcie.


Oczywiście egzystuję. Nawet pozytywnie. Już dobrze mi na tym świecie. Był okres od listopada do połowy stycznia, że było nieciekawie. Powoli jednak wracam.
Z góry przepraszam rodzinę i znajomych za zaniedbanie. Jestem beznadziejny, ale nie potrafię być nadziejny. bez tego bez. Aczkolwiek. -postaram się.

Święta jak święta. Choć było koło dwudziestu osób, już teraz dwóch mniej. Jedna więcej. nielogiczne ale prawdziwe.
Sylwester nie jak sylwester bo na pl. Wolności. Rozchorowałem się, czego skutki odczuwam do dziś a nawet nie zobaczyłem sutka Candy G.
teraz mam korzonki (?) Do lekarza ort idę.

W szkole jest maksymalnie generalnie genialnie. Bo ja jestem genialny (ciekawe co powiem za 3 lata..-.-).
1 sem zakończyłem z śrendią 4,58 bo nie chciałem nosić krzeseł. Bo nie lubię robić niczego wbrew sobie. Nienawidzę.
.
This man is very eccentric.
, będę za panią tęsknił -.'.

Nowy semestr zacząłem maksymalnie  generalnie genialnie. Bo ja jestem genialny.

Postaram się być kontaktowy.

Ale wybaczcie.



Link // 0.


23 października 2009 23:16

- Zestarzejemy.


    Drugi miesiąc powoli się kończy. Jakby nie było 2/10 już mamy za sobą... a jednak mnie to wcale nie cieszy.
Wczoraj stwierdziłem, że nie chcę się "starzeć". Chciałbym zatrzymać ten proces biologiczny. No choćby na jakiś czas. Poza tym nie chcę, żeby inni się zmieniali...
Fakt. Na co dzień, tego nie zauważamy. Ale na zdjęciach? Różnimy się nawet na zdjęciu robionym pół roku temu(!).
Inna fryzura, niektórzy więcej zmarszczek, więcej siwych włosów, czy więcej lub mniej kilogramów.
Niemiłe, bolesne, przykre.

    W szkole jak w szkole. No może niezupełnie. Dostałem swoje pierwsze PRAWDZIWE  w życiu negatywne oceny. Głównie z fizyki: 1, 2. Z chemii też nie zadowalające (mnie) 3, 4, z czego 3 jest mnożone razy trzy, a 4 razy jeden. Pocieszające.
    Zadania do zarodźca malarii, którego inwazyjną postacią są sporozoity były naprawdę trudne. Choć chyba wiedziałem zadanie o chorobie czarnoskórych, to go nie zrobiłem. Wzruszyła mnie ta (twoja) historia.
    Gdyby łacina, była nudna i monotonna jak zwykle, to bym o niej nie napisał, a że zorganizowaliśmy sobie pseudokalambury, to było ciekawie. Dowiedzieliśmy się, że jesteśmy bardziej zaangażowani, zafascynowani i bardziej ambitni od naszych kolegów - rywali z I LO, których przeganiamy w coraz to innej dziedzinie.

   Wczoraj, ta mała, inteligentna, najmądrzejsza na świecie trzyletnia dziewczynka spowodowała, że stałem jak wryty. Jej roztropność zwaliła mnie z nóg. Chwilę potem przyszedł czas na moment wzruszenia. Podobnie - pseudowzruszenia. Bo to przecież moja chrześnica.
Pewnie zostanie kimś wielkim.

"A kiedy dzień nadchodzi, dzień nadchodzi... Idziemy na jagody, na jagody..."

- A Ciebie kocham, i mam nadzieję, że Ty mnie wciąż też i tak pozostanie na długi czas. Nawet jeśli się zmienimy. - zestarzejemy. -

Link // 1.


03 września 2009 22:04

Nie płaczcie kiedy umrę


Ostatnie dni zleciały bardzo szybko. Zwłaszcza, że wypełnione były ostatnimi zakupami artykułów szkolnych, ale. nie tylko.

Od soboty działo się źle. Gorzej. Bardzo źle. Odejścia były praktycznie 3. Dwa nieudane (?) i jedno udane (?).

[*] [*] [*]


"Wierzcie wciąż, że będę żył, chociaż siły nie mam by żyć, wy żyjcie i wierzcie, -bo wiara czyni cuda."


Czułem. Już 3 lipca. Czułem. A w sierpniu było tak dobrze...
Babciu, byłaś wspaniałą kobietą. Najlepszą, jaką znaliśmy...


Mamy nadzieję, że już teraz jesteś szczęśliwa.

Przepraszamy.

Link // 1.



<bgsound src="http://tomeksik.dl.interia.pl/Robbie%20Williams%20-%20Supreme.mp3" loop=true>