Do tej pory nie mogę uwierzyć co się stało.
A było to jakieś 4d x 24h + 4 h temu = 100 godzin temu... :O ale wybrałem czas na zapisanie tego :D
Okres przed był tragiczny. Stres towarzyszący był mniej więcej cały czas na tym samym - wysokim poziomie.
Czułem, jak moja adrenalina nie wystarcza, a ................. .
W sobotę wieczorem byłem z Madzią moją i rodzicami na Górniaku... a później na działce spędziliśmy dzień... z Mają i Adasiem.
Choć czułem, że zaczyna boleć mnie gardło, moja M nie wierzyła ! Ale ja już siebie znam. :)
W niedzielę czułem się gorzej... Zdecydowaliśmy, że nie jedziemy. To był straszny dzień. Niepewności i strachu, zmartwienia przed następnymi 3 miesiącami czekania. Nie chciałem tak.
Ok 20 zdecydowaliśmy, że jedziemy. Zacząłem się pakować... jak zwykle wychodziło mi to długo... O 1 położyliśmy się spać. Nie usnęliśmy. Przed 2 trzeba było wstawać.
Pojechaliśmy. Praktycznie całą drogę leżałem. A przed końcem trasy dostałem mojego nerwowego ataku kaszlu :)
Oddział ładny, a na sali był tylko ok 57 latek. Na szczęście miły. Później doszedł P. i N. z Pabianic koło Łodzi. a i tak jedno łóżko stało wolne.
Dobrze, że zrobili mi od razu EKG (elektrokardiodiagram) i RTG.
Tego dnia czułem się jeszcze gorzej. Wciąż nie wiem czy przez stres, czy przez chorobę. Chyba przez to i przez to. Chciałem spać, choć nie mogłem. Czekałem, aż wrócą.
Noc.
21:52 "Dobranoc skarbie :* cieszę się, że jesteś tak blisko...:* ale tylko do jutra:(.."
Ranek.
07:39 "Hej Misiu :* ja już oddałem mocz - teraz idę na krew a o 8 konsylium.;-)"
13:29 "Hej dzięki :) wracam do łodzi :D po konsylium lekarze zadecydowali, że nie muszę mieć bo niby od września się nie skrzywiło :-) modlitwy pomogły! :-)"
14:16 "Tomasz" Radio Zet. <- XD (później jeszcze LOTTO ;D )
Tak więc jakąś godzinę od konsylium, przyszła oddziałowa i powiedziała, żebym poszedł do gabinetu lekarskiego bo zmienił się plan operacji. O.o
Poszedłem, usiadłem. A wcześniej "można?" -> "nawet trzeba :)'
Dr. powiedziała, że nie będę miał operacji. Że od września się nie skrzywiło. Że nie powinno się już krzywić. I że operacja jest za poważna jak na poprawę tylko 5 stopni.
Choć już wtedy nie wiedziałem czy mam się cieszyć, to teraz staram się nie myśleć co będzie za pół roku.
Gdy przypomną mi się pozytywne tego aspekty jestem bardzo szczęśliwy. Moje życie się zmieniło diametralnie.
Tak jak nigdy. Nigdy nie przypuszczałem, że tak może być.
Co mogę zrobić, a czego nie mógłbym?
+ zrobię prawo jazdy
+ nie będę miał zaległości w szkole. Normalnie podejdę do matury.
+ będę miał normalne, FAJNE wakacje (!)
+ pójdę na wesele z moją M :* i mam nadzieję, będziemy się fajnie bawić :D
+ pójdę na 18 znajomych ;) w końcu to ten rok. :D
+ będę mógł normalnie bawić się na mojej studniowce ; ) + zatańczę poloneza (!) :D
+ NIE BĘDĘ POCIĘTY
+ NIE BĘDĘ SZTYWNY , NIE BĘDĘ MIAŁ 3 PRĘTÓW W KRĘGOSŁUPIE
+ NIE BĘDĘ MIAŁ BLIZNY PRZEZ CAŁE PLECY
+ wiele wiele innych...
+ BĘDĘ SZCZĘŚLIWY. : )
Wierzę, że pomogły modlitwy, i JP II. : )
aha.. no i jestem chory :-) Nie chcę wracać do szkoły, bo co ja powiem = D ?
w piątek 20.05.11 dostałem ciaasto.
P.S. po powrocie wszystko uczciliśmy obiadem i szampanem "bo lepszej okazji nie będzie"
Mówią, że ładna sylwetka.. ale przecież to nieprawda;<
Dziękuję Ci Kochanie że byłaś i jesteś :* Zdrówka życzę ! ; )
Diddy - Coming Home
"I'm coming home, I'm coming home
Tell the World that I'm coming"